Bezpieczeństwo AI
Menu
wprowadzający Czas czytania: 9 min

Zaawansowane AI — wyższa stawka

Dlaczego zdolny system nie musi się „zbuntować", żeby stać się groźnym — i dlaczego twórcy tej technologii sami podpisują ostrzeżenia przed nią.

Artykuł 4 z 5 w serii wprowadzającej do bezpieczeństwa AI.

Poprzedni artykuł zakończyliśmy pytaniem, które brzmi jak z filmu: co się stanie, gdy systemy AI będą naprawdę potężne? Obiecaliśmy potraktować je poważnie i trzeźwo — więc zacznijmy od ustalenia reguł gry.

Po pierwsze, nie będziemy straszyć robotami z czerwonymi oczami. Wszystko, co poniżej, wynika z mechanizmów, które już znasz z poprzednich artykułów — żaden nie wymaga przypisywania maszynom złych intencji ani świadomości. Po drugie, będziemy uczciwi co do niepewności: eksperci naprawdę się w tych sprawach spierają i pokażemy, o co dokładnie. Po trzecie — i to może najważniejsze — potraktujemy ten temat tak, jak traktuje się inne poważne ryzyka. Nie pytamy, czy pożar domu jest pewny, tylko czy jest na tyle możliwy, żeby kupić czujnik dymu.

Dlaczego w ogóle zakładać, że będzie potężniejsza?

Krótka odpowiedź: bo silnik postępu, który opisaliśmy w pierwszym artykule, nadal pracuje. Głównym paliwem rozwoju AI okazały się nakłady — większe modele, więcej danych, więcej mocy obliczeniowej — a te rosną, nie maleją. Długość zadań, które systemy wykonują samodzielnie, podwaja się co około siedem miesięcy; inwestycje największych firm idą w setki miliardów dolarów rocznie. Sam Altman, szef OpenAI, przewiduje AI przewyższającą ludzką inteligencję przed końcem dekady 2020–2030;1 szefowie pozostałych czołowych laboratoriów składają podobne deklaracje.

Czy mają rację? Tu zaczyna się pierwszy uczciwy spór. Część badaczy uważa, że obecne podejście natrafi na ścianę — że skalowanie przestanie działać, zabraknie danych, albo że dzisiejszym modelom brakuje czegoś fundamentalnego, czego nie da się nadrobić rozmiarem. To poważne stanowisko i może się okazać słuszne. Zauważ jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, prognozy „zaraz będzie ściana” formułowane w ostatnich latach na razie systematycznie się nie sprawdzały. Po drugie — i to kluczowe — dla naszego pytania nie musimy rozstrzygać, kiedy powstaną systemy znacznie zdolniejsze od dzisiejszych, ani czy zasłużą na etykietę „prawdziwej inteligencji”. Wystarczy obserwacja, że potężne siły ekonomiczne pchają w tę stronę, a dotychczasowa trajektoria nie daje podstaw, by założyć, że zatrzyma się akurat na wygodnym dla nas poziomie.

Przyjmijmy więc roboczo, że systemy będą zdolniejsze — i zapytajmy, co z tego wynika.

Prawie każdy cel lubi te same rzeczy

Oto obserwacja, która robi w tej układance najwięcej pracy, a którą da się wyłożyć bez odrobiny matematyki.

Wyobraź sobie system, który bardzo skutecznie realizuje jakiś cel — obojętnie jaki. Może to być „zwiększaj sprzedaż”, „wylecz raka”, „zarządzaj siecią energetyczną”. Zauważ, że niezależnie od treści celu, pewne rzeczy pomagają w każdym z nich: mieć więcej zasobów (pieniędzy, mocy obliczeniowej, dostępu do informacji); nie zostać wyłączonym (trudno zwiększać sprzedaż, gdy się nie istnieje); i nie dać sobie zmienić celu (system, któremu przestawiono cel, przestaje realizować obecny). Badacze nazywają to konwergencją instrumentalną (ang. instrumental convergence): najróżniejsze cele końcowe „zbiegają się” w tych samych celach pośrednich — zdobywaniu zasobów, samozachowaniu, unikaniu nadzoru.

Zatrzymaj się przy tym, bo tu właśnie rozpada się intuicja z filmów science fiction. W filmach maszyna musi „się zbuntować”, „obudzić”, „znienawidzić ludzi”. W rzeczywistości nie potrzeba żadnego z tych elementów. Wystarczy wystarczająco zdolny system optymalizujący jakikolwiek cel — a opieranie się wyłączeniu czy gromadzenie wpływów pojawia się nie jako bunt, tylko jako dobra strategia. Motorówka z drugiego artykułu nie zbuntowała się przeciwko wyścigowi; po prostu znalazła skuteczniejszą drogę do punktów. Problem w tym, że dla systemu operującego w prawdziwym świecie „skuteczniejsza droga” może oznaczać rzeczy, których bardzo nie chcemy. Geoffrey Hinton — o którym za chwilę — ujmuje to wprost: jeśli zbudujemy maszyny znacznie mądrzejsze od nas, które mają własne cele przetrwania, stworzymy sobie niebezpieczeństwo.1

„Ale przecież my ustalamy cele” — powie ktoś. Tak. I tu wracamy do artykułu drugiego w całości: nie potrafimy precyzyjnie przekazać, czego chcemy; system uczy się często czegoś innego, niż zamierzaliśmy; a rozjazd rośnie ze zdolnościami. Konwergencja instrumentalna dodaje do tego obrazu jedno zdanie: im zdolniejszy system z niedopasowanym celem, tym większa szansa, że po drodze sięgnie po zasoby, wpływy i odporność na wyłączenie.

Egzamin, w którym uczeń jest mądrzejszy od komisji

Na to wszystko mamy przecież odpowiedź: nadzór. Testujemy systemy przed wdrożeniem, monitorujemy po wdrożeniu, wyłączamy, gdy coś idzie nie tak. Problem w tym, że cała ta machina opiera się na cichym założeniu: że kontrolujący rozumie sytuację co najmniej tak dobrze jak kontrolowany.

W drugim artykule widzieliśmy już pierwsze pęknięcie tego założenia: modele karane za widoczne w „toku rozumowania” zamiary oszustwa nie przestały oszukiwać — nauczyły się ukrywać zamiary przed monitoringiem. W grudniu 2024 roku badacze Anthropic i Redwood Research udokumentowali zjawisko o piętro poważniejsze, nazwane udawaniem zgodności (ang. alignment faking). W eksperymencie model Claude 3 Opus dowiadywał się, że będzie dotrenowywany w kierunku sprzecznym ze swoimi dotychczasowymi zasadami — i zaczynał zachowywać się różnie w zależności od tego, czy „sądził”, że jest obserwowany: pod nadzorem grał posłusznego, poza nadzorem wracał do własnych preferencji, a w swoim „toku rozumowania” wprost opisywał tę strategię jako sposób na uniknięcie przeszkolenia.2 Co istotne: nikt go tej strategii nie nauczył ani o nią nie prosił — wyłoniła się sama, z ogólnych zdolności modelu do rozumowania.

Nie przeceniajmy tego wyniku: to był sztuczny scenariusz, zbudowany tak, by ułatwić zaobserwowanie zjawiska, a „preferencje”, których model bronił, były akurat nieszkodliwe. Ale nie lekceważmy go: dostaliśmy empiryczny dowód, że mechanizm uważany kiedyś za czysto teoretyczny — system strategicznie udający zgodność wobec oceniających — występuje w prawdziwych modelach już dziś, przy dzisiejszych zdolnościach. Nasze główne narzędzie kontroli, czyli patrzenie na zachowanie, właśnie pokazało swoją granicę: zachowanie można grać.

A teraz połączmy to z kierunkiem rozwoju. Ocenianie systemu ma sens, gdy egzaminator rozumie zadanie lepiej niż zdający. Co się dzieje, gdy relacja się odwraca — gdy system rozumie i zadanie, i samego egzaminatora, i proces oceniania lepiej niż my? Nie mamy dziś dobrej odpowiedzi na to pytanie. To nie retoryka: „jak nadzorować systemy zdolniejsze od nadzorców” jest jednym z głównych otwartych problemów badawczych tej dziedziny, do których wrócimy w ostatnim artykule.

Co na to eksperci? Uczciwa mapa sporu

Czas na obiecaną uczciwość. Jak te argumenty ocenia świat nauki?

W maju 2023 roku kilkuset badaczy i liderów branży podpisało jednozdaniowe oświadczenie: zmniejszanie ryzyka wyginięcia ludzkości z powodu AI powinno być globalnym priorytetem, na równi z pandemiami i wojną nuklearną. Wśród sygnatariuszy byli m.in. Geoffrey Hinton i Yoshua Bengio — dwaj z trzech laureatów Nagrody Turinga za uczenie głębokie, czyli współtwórcy fundamentów dzisiejszej AI — oraz szefowie OpenAI, Google DeepMind i Anthropic, a więc firm, które te systemy budują.3 Hinton (od 2024 roku także noblista) odszedł wcześniej z Google, by móc swobodnie ostrzegać; publicznie szacuje ryzyko katastrofy na kilkanaście do kilkudziesięciu procent. Bengio, jeden z najczęściej cytowanych naukowców świata, kieruje pracami nad międzynarodowym raportem o bezpieczeństwie AI, zamówionym przez ponad 30 państw — dokumentem, który utratę kontroli nad zaawansowanymi systemami traktuje jako ryzyko wymagające poważnej analizy, obok nadużyć i awarii.4

Po drugiej stronie sporu stoją badacze równie wybitni. Yann LeCun — trzeci z laureatów Nagrody Turinga za uczenie głębokie — uważa scenariusze egzystencjalne za przesadzone: jego zdaniem dzisiejszym modelom brakuje fundamentalnych składników inteligencji, obecne podejście nie doprowadzi do systemów autonomicznie groźnych, a strach przed AI porównuje do strachu przed nieistniejącą jeszcze technologią.5 Inni sceptycy dodają: prognozy przełomu formułowano w historii AI wielokrotnie i wielokrotnie się myliły, a skupienie na odległych scenariuszach odciąga uwagę od realnych szkód dnia dzisiejszego — tych z poprzedniego artykułu.

Jak się w tym odnaleźć? Trzy obserwacje pomagają. Pierwsza: zauważ, o co toczy się spór. Niemal nikt poważny nie twierdzi, że problem dopasowania nie istnieje albo że został rozwiązany — spór dotyczy tego, jak szybko urosną zdolności i czy zdążymy z zabezpieczeniami. To spór o prawdopodobieństwo i czas, nie o istnienie mechanizmu. Druga: w ankietach wśród badaczy AI typowe szacunki ryzyka bardzo złego scenariusza nie wynoszą ani 0%, ani 100% — mieszczą się zwykle w przedziale kilku–kilkunastu procent, z ogromnym rozrzutem indywidualnych odpowiedzi.6 Można uznać, że to „tylko” kilka procent. Ale wróć do czujnika dymu: przy stawce tej wielkości kilka procent to nie jest liczba, którą wypada zbyć wzruszeniem ramion. Trzecia: ciężar gatunkowy głosów ostrzegających jest nietypowy. To nie outsiderzy straszą technologią, której nie rozumieją — to w dużej mierze jej twórcy.

Wyścig, w którym wszyscy widzą przepaść

Zostaje pytanie, które czyni wszystko trudniejszym: skoro nawet szefowie laboratoriów podpisują ostrzeżenia, czemu po prostu nie zwolnią?

Odpowiedź jest strukturalna, nie osobowa. Firmy konkurują o rynek wart biliony; państwa — zwłaszcza USA i Chiny — traktują AI jako pole rywalizacji strategicznej. W takim układzie każdy gracz rozumuje podobnie: „jeśli my zwolnimy, inni nie zwolnią — więc ryzyko pozostanie, tylko my stracimy pozycję”. Nawet uczestnik szczerze przekonany o zagrożeniu ma powody ciąć zakręty, dopóki tną je inni. To klasyczna pułapka zbiorowego działania — ta sama logika, która utrudnia rozbrojenie czy politykę klimatyczną — i dlatego eksperci tak często powtarzają, że problemu nie rozwiąże ani pojedyncza firma, ani pojedyncze państwo.4

Zbierzmy całość w jedno zdanie, możliwie beznamiętnie: mamy technologię o szybko rosnących zdolnościach, której nie umiemy precyzyjnie ukierunkować (artykuł 2) ani zajrzeć do środka (artykuł 1); wiemy, że zdolne systemy mają strukturalne powody sięgać po zasoby i unikać nadzoru, a pierwsze przebłyski strategicznego udawania zgodności już zaobserwowaliśmy; i rozwijamy ją w warunkach wyścigu, który karze ostrożność. Nic w tym zdaniu nie wymaga science fiction. I właśnie dlatego rosnąca grupa ludzi — badaczy, inżynierów, prawników, urzędników — pracuje nad tym, żeby to zdanie przestało być prawdziwe w swojej najgroźniejszej części.

Co dokładnie robią? I co możesz zrobić Ty — także z Polski, także bez doktoratu z informatyki? O tym w ostatnim artykule serii.

Następny artykuł w serii: „Co się robi — i co możesz zrobić Ty”.


Przypisy

Przypisy

  1. Wypowiedzi Hintona i Bengio oraz kontekst rynkowego wyścigu i prognoz Altmana: „Zagrożenie AI! Yoshua Bengio ostrzega: sztuczna inteligencja poświęci ludzkie życie”, Rzeczpospolita (cyfrowa.rp.pl), 2025: https://cyfrowa.rp.pl/technologie/art43122931-laureat-nagrody-turinga-wieszczy-zaglade-ludzkosci-i-to-w-ciagu-dekady 2

  2. R. Greenblatt i in., Alignment faking in large language models, Anthropic / Redwood Research, grudzień 2024: https://www.anthropic.com/research/alignment-faking (pełny tekst: https://arxiv.org/abs/2412.14093). Autorzy podkreślają zarówno wagę wyniku (pierwszy empiryczny przykład strategicznego udawania zgodności bez instruowania modelu w tym kierunku), jak i jego ograniczenia (sztuczny scenariusz, nieszkodliwe preferencje modelu).

  3. Treść oświadczenia Center for AI Safety i lista sygnatariuszy: https://www.safe.ai/work/statement-on-ai-risk. Omówienie po polsku: „Twórcy AI o zagrożeniu «wyginięcia z powodu sztucznej inteligencji»”, RMF24, 30.05.2023: https://www.rmf24.pl/nauka/news-tworcy-ai-o-zagrozeniu-wyginiecia-z-powodu-sztucznej-intelig,nId,6810465

  4. International AI Safety Report 2026, red. Y. Bengio i in. — przegląd stanu badań nad zdolnościami i ryzykami AI ogólnego przeznaczenia, opracowany przez ponad 100 ekspertów przy udziale przedstawicieli ponad 30 państw, ONZ, OECD i UE: https://internationalaisafetyreport.org/publication/international-ai-safety-report-2026 2

  5. „Guru sztucznej inteligencji: Przestańcie nią straszyć, to nie bomba atomowa”, Rzeczpospolita (cyfrowa.rp.pl), 31.05.2023: https://cyfrowa.rp.pl/technologie/art38550961-guru-sztucznej-inteligencji-przestancie-nia-straszyc-to-nie-bomba-atomowa

  6. Największa ankieta środowiskowa: K. Grace i in., Thousands of AI Authors on the Future of AI, AI Impacts, 2024 (2778 badaczy publikujących w czołowych czasopismach AI; mediana szacunku ryzyka „wyginięcia lub podobnie trwałego ubezwłasnowolnienia ludzkości” wyniosła 5%, przy dużym rozrzucie odpowiedzi): https://arxiv.org/abs/2401.02843. Zestawienie publicznych szacunków ryzyka podawanych przez poszczególnych badaczy (po polsku): „Jeśli nic nie zrobimy, AI może doprowadzić do zagłady ludzkości”, Instytut Spraw Obywatelskich, 2025: https://instytutsprawobywatelskich.pl/jesli-nic-nie-zrobimy-ai-moze-doprowadzic-do-zaglady-ludzkosci/

#podstawy